Media społecznościowe selekcjonują treści swoich użytkowników

Twitter blokuje konto byłego już prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, a Facebook blokuje dostęp do newsów swoim użytkownikom w Australii. Duże serwisy społecznościowe wywierają realną presję na politykę poszczególnych państw, selekcjonują treści odbiorcom i próbują wpływać na ich postawy. Pytanie, czy Polska jest w stanie się przed tym bronić.”.

W sobotę 20.02.2021 r. w wieczornym wydaniu programu „Informacje dnia” na antenie TV Trwam wyemitowany został materiał „Walka z globalnymi gigantami” z komentarzem naszego eksperta z zakresu ochrony danych osobowych mec. Ewy Kuczyńskiej.

Pełna treść materiału video dostępna jest TUTAJ. Zapraszamy !


Australia – Facebook zablokował dostęp do części treści, chodzi o treści newsowe. Jakie wnioski z tego wydarzenia płyną do innych krajów?

Ewa Kuczyńska:

Jest to na pewno pokaz siły i wyraźny sygnał od Facebooka, że nie zamierza być bierny w przypadku, gdy przyjmowane ustawodawstwo godzi w jego interesy finansowe. W przypadku Australii powodem było wniesienie pod obrady parlamentu projektu ustawy przewidującego wprowadzenie opłat za rozpowszechnianie w Internecie treści należących do wydawców prasowych. Pokazuje to jak silny czuje się Facebook, skoro był gotowy rzucić wyzwanie strukturze państwowej. Pokazuje to również jak ważna jest współpraca międzypaństwowa i budowanie koalicji wobec tego rodzaju sytuacji. Polska, jako członek Unii Europejskiej, jest tutaj dużo bezpieczniejsza niż Australia.

Czy należy obawiać się, że duże podmioty takie jak FB będą nam selekcjonować treści według uznania, czy już tak się dzieje?

 Ewa Kuczyńska:

To niestety dzieje się już od dawna. Giganci technologiczni od lat kontrolują treści publikowane przez użytkowników w ramach dostarczanych przez siebie usług pod kątem zgodności z regulaminem i „standardami społeczności”. Regulaminy serwisów zastrzegają prawo do moderacji i usuwania treści niezgodnych z tymi zasadami. I o ile nie ma wątpliwości co do usuwania treści o charakterze pornograficznym, czy treści promujących przemoc, to zdarzają się sytuacje bardzo kontrowersyjne, bo kryteria „standardów społeczności” są nieostre. Przykładowo w 2018 r. Facebook zablokował działalność SIN, polskiej organizacji pozarządowej zajmującej się promowaniem wiedzy o szkodliwym działaniu narkotyków i pomocy osobom uzależnionym. Mimo próby odwołania się od decyzji przez organizację, nie udało się przywrócić profilu. Co gorsza, Facebook nie wskazał które z działań i dlaczego zostały uznane za naruszenie standardów. Paradoksem jest też to, że SIN założyło nowy profil, nie zmieniając publikowanych na nim treści. Profil ten działa i nie został uznany za naruszający zasady. Świadczy to o dowolności i arbitralności decyzji podejmowanych przez FB.

Warto pamiętać, że oprócz selekcji negatywnej, w przypadku której nie możemy publikować tego, co byśmy chcieli, portale stosują również selekcję pozytywną, czyli serwują nam konkretne treści dopasowane według ustalonych przez te portale kryteriów. Często nie trafia więc do nas to czego rzeczywiście szukamy, lecz treści, za które Facebook otrzymał wynagrodzenie: reklamy czy ogłoszenia sponsorowane przez partie polityczne. Jak pokazuje słynna sprawa Cambridge Analitica, poprzez tego rodzaju praktyki można wpływać na wyniki wyborów czy referendów (jak choćby w przypadku referendum ws. Brexitu). Takie działania stanowią więc również istotne zagrożenie dla demokracji.

Czy możemy spodziewać się, że poprzez tego typu szantaż blokowaniem dostępu do newsów będą podejmowane próby wpływania na kształt rozwiązań prawnych?

Ewa Kuczyńska:

Niestety nie można wykluczyć, że wielkie platformy internetowe będą wykorzystywać swoją siłę, aby lobbować na rzecz korzystnych dla nich rozwiązań, zwłaszcza podatkowych, także w taki sposób jak to zrobił Facebook w Australii. Różne firmy prezentują jednak różne podejście. Przykładowo, w przeciwieństwie do Facebooka, Google zawarł już pierwsze umowy dotyczące wnoszenia opłat za internetowe rozpowszechnianie treści. Takie umowy zostały zawarte z wydawcami francuskimi i australijskimi. Podobne podejście zapowiedział również Microsoft.

Czy potrzebne są regulacje, które jasno określą zasady funkcjonowania takich gigantów jak Facebook czy Twitter? Choćby w kontekście zablokowania konta byłego prezydenta US Donalda Trumpa?

Ewa Kuczyńska:

Takie regulacje są niezbędne. Media społecznościowe stały się obecnie czymś więcej niż tylko zwykłymi przedsiębiorstwami. Giganci internetowi są tzw. strażnikami dostępu czyli tymi, którzy faktycznie decydują kto i co może mówić w przestrzeni publicznej Internetu. Dlatego z punktu widzenia wolności słowa, rozwoju demokracji i społeczeństwa obywatelskiego, konieczne jest ustalenie dla nich pewnych ram działania. Problem jest znany od dawna, a przypadek zablokowania konta Donalda Trumpa zapewnił mu jedynie olbrzymi rozgłos medialny. Z resztą prace nad stosownymi uregulowaniami już trwają. Na poziomie unijnym procedowany jest Akt o usługach cyfrowych, które ma objąć wielkie platformy i zapewnić jednolitą regulację dla wszystkich krajów członkowskich. Pojawiła się także w tym zakresie inicjatywa polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości.

Źródło: TV Trwam News.